2 dni temu skończyłem grać w grę The Blood of Dawnwalker. Na początku miałem nie kupować, ale w ostantiej chwili prapremiery, nakręcony przez hype kupiłem i nawet udało mi się dostać wersję pre-order. Zaliczam się raczej do graczy casualowcyh, którzy lubią się zrelaksować i dopomopwać dopaminę czymś innym niż rolki na fejsie, insta i YT (celowo unikam TT).

Nie będę strzępił klawiatury, na rozprawy o zbieżności rozgrywki, korelacji krajobrazów z W3 i monotonii zadań. Jako, niedoświadczony gracz, powiem krótko, wciągnęło mnie i to mocno.
Świadom wpływu decyzji podejmowanych podczas grania, zawsze na początku trwa ten niezręczny moment zawahania, przy wyborze pierwszej, czy gramy zgodnie z wewnętrznymi odczuciami, czy może lecimy po bandzie i wybieramy najbardziej kuriozalne opcje. Postanowiłem grać na poziomie normalnym, a dodatkowo kierować się przez cały czas swoimi wartościami, które towarzyszą mi na codzień.
Być może, doświadczanie tego, jak te wybory wpływają na los Coena, sprawiły, że zacząłem się identyfikować z tą postacią coraz bardziej. Czasami może zbyt idealistycznie, ale unikałem jak mogłem negatywnych decyzji. Rozwój drzewka umiejętności oparłem głównie na fechtunku, ograniczając wampiryzm i praktycznie nie korzystając z czarów.
Tylko 1 raz skorzystałem z poradników dostępnych w internecie i było to związane z poszukiwaniem jedwabnej nici. Pozostałe części niezbędne do wykonania ulepszeni zbroi znalazłem sam.
Jeśli chodzi o set końcowy, to miałem cały zestaw arbitra udoskonalony przez kowalkę Uriaszy i dodatkowo miecz Mihaila.
Do słabych punktów należy walka. Tak, jak wspominałem wcześniej, nie jestem nałogowym graczem (raczej nałogowym kolekcjonerem gier) i brak mi refleksu graczy w CS’a. Najtrudniejsza była dla mnie walka z Bakirem, wtedy zrobiłem sobie kilka dni przerwy. Złożyło się na to kilka elementów, brak rozwiniętego drzewka umiejętności i słabe wyposażenie. Kamera trochę wirowała, ale mimo wszystko nie mogłem skoordynowac ruchów. A potem, Bakir zaczął „strzelać” nietoperzami… przy którymś kolejnym podejściu, jak znalazłem moment, kiedy robić unik, szala tego pojedynku przechyliła się na moją stronę.
W ekwipunku jest wyposażenie na zestaw nocny i dzienny. Należy bardzo uważać, podczas handlowania wyposażeniem, bo w ferworze sprzedaży, może się okazać, że drugi „set” został sprzedany za bezcen, a jego odkupienie może się okazać kilkukrotnie droższe i pozostanie bieganie w galotach
Z pierdół zupełnych, to podczas wędrówek w górach natrafiałem na „babkę lancetowatą”, fajnie jak by specyfiki do wytwarzania naparów i innych rzeczy były bardziej naturalnie ulokowane 😛
Podsumowanie: mocne 9/10
Zapowiedziany już jest „mega patch” na październik, gdzie większość najbardziej krytykowanych niedogodności zostanie usunięta.
Obecnie bawię się grą i staram uzbierać wszystkie achivmenty.
Spoiler
Wszystkie walki z bojarami oraz głównym antagonistą toczą się pod osłoną nocy… a nocą z magii korzystać nie wolno. No właśnie – to po co nam te czary przez całą grę? Chyba że tradycyjnie czegoś w mechanice nie doczytałem 😉


Dodaj komentarz